6D91714AAE

Zwolnienie najczęściej kojarzy nam się z relacjami pracodawca-pracownik. Okazuje się jednak, że terminu “zwolnienie” używa się również w relacjach B2C, bo kto nam zabroni zwolnić klienta w momencie, gdy współpraca z nim nie do końca wygląda tak, jak powinna? Oto 8 sytuacji, w których warto rozważyć odprawienie klienta z kwitkiem.

  1. Wieczorne rozmowy

Dochodzi godzina 22.00, kończysz powoli i tak już wydłużony dzień pracy. Liczysz na relaksującą kąpiel, może jakąś książkę przed snem, lecz marzenia te rozwiewa natrętny dzwonek telefonu. Oto właśnie jeden z klientów przypomniał sobie o Bardzo Ważnej Rzeczy i koniecznie musi ją z Tobą obgadać bez względu na porę. Trzeci raz w tym tygodniu.

  1. Wszystko “na wczoraj”

Ustalasz z klientem szczegóły zlecenia, jego zasięg, konieczne do podjęcia działania. Dochodzicie do określenia terminu i słyszysz magiczne “na wczoraj”. Bo klientowi się śpieszy, bo miał dać znać wcześniej, ale zapomniał, bo przecież to proste i zajmie Ci tylko chwilę. Obiecuje, że to ostatni raz, że jeszcze tylko to jedno zlecenie. A Ty przypominasz sobie, że obiecywał tak jakieś trzy zlecenia temu.

 

firma w UK, obsługa klienta, B2C

Klienci są różni. Czasami trafiają się tacy, którzy nie docenią Twojej pracy, nie ważne ile z siebie dasz…

 

  1. “Moja żona powiedziała…”

Ten pomysł był naprawdę świetny. Podobał się Tobie, podobał się klientowi. Gdyby tylko udało się ją wprowadzić w życie, mogłoby się to skończyć ogromnym sukcesem. Gdyby… bowiem do rozmów włączyła się żona klienta, jego dobry znajomy i nawet ulubiony kot córki. I wszyscy razem wprowadzili uwagi, które zupełnie zniszczyły pierwotny zamysł. A co najgorsze – klient nalega, żebyś uwzględnił ich uwagi w projekcie.

  1. “Większe logo!”

Poprawki – odcinek nr 3726 z serii nieskończonej. Tutaj może coś wygładzić, to delikatnie przesunąć. To zmniejszyć, tutaj inny odcień niebieskiego. Nie ten. Ten też nie. Nie, ten również się gryzie. A może zmienimy czcionkę? Aha, i daj WIĘKSZE LOGO!

  1. Nie wiem, nie znam się

Klient przychodzi z potrzebą. Chcesz mu pomóc, ale potrzebujesz więcej szczegółów. Zamiast solidnej dawki wiedzy otrzymujesz feedback w postaci “nie wiem” lub “nie znam się na tym”. Klient nie ma zielonego pojęcia o branży, w której działa. Oczyma wyobraźni widzisz, że skończy się to albo (wersja pseudo optymistyczna) na pkt. 4. albo (wersja bardzo pesymistyczna), na pkt. 3. Tak czy inaczej, skończy się źle.

  1. “Dlaczego tak drogo?”

Klient myśli, że wykonanie zleconej pracy nie powinno zająć więcej niż pół godzinki, więc skąd taka wycena? Przecież on sam by to zrobił za co najmniej połowę stawki, ale nie chce / nie ma czasu. A siostrzeniec zrobiłby to nawet za dyszkę.

 

firma w UK< obsługa klienta, B2C

Czasami lepiej zrezygnować z problematycznego klienta, niż za jego sprawą dojść do punktu, w którym to, co kiedyś cieszyło zaczyna przeradzać się w powód do depresji.

 

  1. Opóźnione faktury

Zlecenie jest gotowe, faktura wystawiona. Tylko na koncie bankowym wciąż hula wiatr, bo mimo przekroczenia terminu płatności, pieniędzy jak nie było, tak nie ma. Kontaktujesz się z klientem i słyszysz, że “chwilowo nie ma pieniędzy”. Pytasz, kiedy zapłaci, ale nie jesteś w stanie uzyskać konkretnej odpowiedzi. Zwłaszcza, że zagłusza ją ryk świeżo kupionego przez klienta sportowego samochodu.

  1. “A mogłem iść do wojska”

Po rozmowie z klientem i próbie uzgodnienia jakichkolwiek godnych współpracy warunków, kładziesz się na kanapie i zastanawiasz nad przyszłością. Nawet sprzedawanie frytek w przydrożnym barze, czy brodzenie po pas w poligonowym błocie wydają się znacznie atrakcyjniejsze, niż podjęcie się kolejnego projektu dla niego.

Warto cenić spokój

Klienci są różni. Czasami trafiają się profesjonaliści, którzy wiedzą czego chcą i są w stanie zapłacić za to adekwatną ilość pieniędzy. Czasami zaś reprezentują jeden (lub o zgrozo kilka) z powyższych typów. Typów, z którymi za żadne skarby nie radzimy Ci współpracować… bo i tak z nimi nie wygrasz.

Spokój ducha niesie ze sobą dobre samopoczucie. Dobre samopoczucie to zadowolenie z życia. I nic nie powinno stanąć Ci na przeszkodzie w osiąganiu tego stanu.

Czasami lepiej zrezygnować z problematycznego klienta, niż za jego sprawą dojść do punktu, w którym to, co kiedyś cieszyło zaczyna przeradzać się w powód do depresji.

AUTHOR: Natalia Suta, Marketing Assistant
Wierzę, że komunikacja B2B i B2C powinna opierać się na dialogu, wsłuchiwaniu się w potrzeby klienta oraz na oferowaniu wsparcia. To dlatego stawiam na wartościowe treści marketingowe, które mają na celu pomóc klientowi rozwiązać konkretny problem. Bo czy jest coś lepszego niż sprawienie, żeby czytelnik powiedział: "Ten tekst został napisany specjalnie dla mnie"?